lutego 08, 2019

Krok w tył



Bez obaw. Nie będziemy cofać się do jakichś zamierzchłych czasów. Spory czas temu zrobiłam ślubną kartkę. Do której nie zdołałam zrobić pudełka. Aż do teraz…



Sporo czasu upłynęło od momentu zrobienia karty. W końcu jednak bidulka doczekała się małego dopracowania wnętrza i pudełeczka.



Przyznam, że troszkę mi to zajęło. Niewiele zostało mi z tamtych papierów, mimo to udało się ogarnąć ten temat. Parę tekturek, potraktowanych to lakierem, to znów tuszem. Wycięłam kila różnych gałązek z listkami, które razem tworzą fajną kompozycję. Przy okazji znalazłam w szpargałach gałązkę, taką prawdziwą  i też dodałam ją do zestawu.



 Zestaw kwiatowy wykonałam z papieru wizytowego. Nic takiego. Wystarczy dobry dziurkacz, odpowiednio ostre nożyczki, coś do pogniecenia, klej, stempel na brzegi i cierpliwości ździebko…


Kiedy już wszystko gotowe trzeba najpierw sprawdzić na sucho jaka kompozycja będzie najodpowiedniejsza. Gdybym to od razu kleiła było by za późno na poprawki.
A jak już dopasowane, to tylko mocowanie pozostaje i złożenie wieczka. Gotowe pudełka są całkiem fajne. Nie trzeba wycinać, ani kleić. Kwestia ‘nie klejenia’ najbardziej mi w nich pasuje. W każdej chwili można je rozłożyć i złożyć ponownie.

 Gdy już poklejone to zawsze przydaje się coś upiększyć, tak by pudełko komponowało się z kartą. Jak jedno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. :)

Copyright © 2014 pracowania cardmaking , Blogger